Perła Nocy
14 sie 2016
Prolog
Witaj drogi czytelniku. Rozsiądź się swobodnie i pozwól, że opowiem Ci pewną historię. Jest to opowieść o Pierwszym Łowcu, który pojawił się na tym świecie. Tak, tak, dobrze słyszałeś. Powiedziałem słowo "łowca". Na co poluje? Na istoty nadprzyrodzone, oczywiście. Nie wierzysz? A powinieneś. Na tym świecie istnieje dużo takich istot. Dzieci nocy, które pragną tylko zła. Przez wiele lat, tylko one zaliczały się do kategorii nadprzyrodzonych. Lecz pewnego dnia, urodziła się prawdziwa legenda. Mały chłopiec i pięknie zielonych oczach, który miał wszystko zmienić. Sam nigdy nie zrozumiał, dlaczego właśnie on został wybrany do roli strażnika ludzkości. Jego zadaniem było ochranianie ludzi i przez bardzo długi czas się tym zajmował. Nic innego nie liczyło się w jego życiu.
Trudno powiedzieć, kiedy to wszystko się zaczęło. Zapewne od jego spotkania pewnej tajemniczej istoty. Miał wówczas trzy lata, kiedy jego wioska została zmasakrowana przez wampira, a on był jedynym ocalałym. Mały chłopiec nie miał zbyt wiele szans by przeżyć w samotności. Zapewne umarłby, gdyby nie ta Istota. Kim była? Nie wiadomo, do dzisiaj pozostaje to wielką tajemnicą. W każdym bądź razie, Istota dotknęła chłopca i od tamtej chwili wszystko się zaczęło, choć on jeszcze o tym nie wiedział. Dopiero po latach zrozumiał, albo raczej domyślił się, że palący dotyk stoi za tym wszystkim co mu się zdarzyło.
Zaczęło się w dniu jego osiemnastych urodzin. Poczuł ogłuszającą żądzę krwi. Nie rozumiał dlaczego, ale jego jedynym pragnieniem była chęć zabicia pewnej osoby. Najdziwniejsze w tym wszystkim było to, że doskonale wiedział gdzie ta osoba się znajduje i co robi. Choć znajdowała się ona kilkaset kilometrów od niego, czuł ją jakby była tuż obok niego. Nie kontrolując swoich czynów, szedł przez wiele dni w jej stronę, a kiedy w końcu ją dorwał, rozerwał ją dosłownie na strzępy. Instynktownie wiedział gdzie zadać jaki cios, byle tylko by ją zabić. Później okazało się, że zabił młodziutką wampirzycę. Te ataki pojawiały się coraz częściej i z czasem zrozumiał, że posiada w sobie coś w rodzaju radaru, który włącza się w pobliżu istoty nadnaturalnej. Metodą prób i błędów dowiadywał się w jaki sposób zabić jaką istotę, bo oczywiście nie tylko wampiry zamieszkiwały ten świat.
Dowiedział się również, że posiada niezwykłą siłę, jest dużo szybszy, może nawet i mądrzejszy niż przedtem, ale przede wszystkim - nieśmiertelny. Z początku bardzo mu się to podobało. Ta siła, szybkość i fakt, że nie mógł zginąć. To była fajne, ekscytujące. Wierzył, że jego życie ma jakiś cel, że jest ważny. Polował więc po świecie, ucząc się jednocześnie panować nad swoją żądzą krwi. Nie było to łatwe, ale w końcu mu się to udało.
Przyszedł jednak taki dzień, kiedy nasz Łowca zmęczył się tym całym polowaniem. Postanowił zrobić sobie przerwę szczególnie, że w jego życiu pojawiła się kobieta. Wiedziała ona o jego przypadłości, jednak nie przeszkadzało jej to. Zakochani, szybko stworzyli piękną rodzinę. Niedługo po ich ślubie zaczęły pojawiać się dzieci. Gdy te zaczęły dorastać zrozumiał, że jego przypadłość jest genetyczna. Niemal każde jego potomstwo dostawało szału w dniu swoich osiemnastych urodzin. Zrozumiał coś jeszcze w bardzo bolesny sposób: tylko on był nieśmiertelny. Jego dzieci z łowczym genem byli zwykłymi śmiertelnikami z kilkoma dodatkami. Mijały lata, a jego ukochani oddawali swój ostatni dech jeden po drugim. Znowu był sam, choć jego gen nadal rozprzestrzeniał się po świecie. Im dalej jednak od źródła, tym bardziej jednak uśpiony.
Pogrążony ze świadomością, że całe swoje istnienie spędzi w samotności, znowu pogrążył się w wir łowów. Jednocześnie zaczął też rozprzestrzeniać swój gen. W końcu im więcej łowców na świecie, tym lepiej, czyż nie? To sprawiło, że stanął się prawdziwym Casanovą. Im więcej kobiet zaciągnął do swojego łóżka, tym lepiej.
Chcesz wiedzieć co się z nim stało i kim jest dzisiaj? Cóż, Pierwotny Łowca dzisiaj jest tylko legendą. Wytłumaczeniem dla rasy łowców, skąd się wzięli. Wzorem do naśladowania, bohaterem. Podobno w końcu wpadł w ramiona śmierci podczas Wielkiej Bitwie, która miała miejsce prawie 500 lat temu.
Prawda jest jednak taka, że po prostu się ukrył. Podczas Wielkiej Bitwy zawarł pakt z innymi Pierwotnymi. Wszystkie rasy zostały zresetowane. Zabite co do jednej, nikt nie przeżył z wyjątkiem Pierwotnych. Każdy z nich obiecał jako taki pokój, aby ludzie jak Ty nie wiedzieli o ich istnieniu. Żaden z Pierwszych nie miał prawa wtrącać się w sprawy swojego gatunku, chyba że ci zaczęliby przekraczać ustaloną przez nich granicę.
Skąd to wiem? Bo jestem Pierwszym łowcą. Zmęczyło mnie niańczenie mojego potomstwa. Po tylu stuleciach egzystencji wreszcie kontroluję swoje pragnienie i nie muszę uczestniczyć w tej wojnie. Nigdy się na to nie pisałem i szczerze mówiąc, jestem tym po prostu zmęczony. Niech ta wojna toczy się beze mnie, wolę obserwować ją zza kulis.
Szkoda tylko, że ten paskudny los ma na ten temat zupełnie inne zdanie...
Subskrybuj:
Posty (Atom)